Julka, miłość i papuga

Julka zaczyna studia w obcym mieście. Wynajmuje stancję razem z intrygującą tajemnicą za drzwiami pokoju, do którego nie wolno jej wchodzić. Trochę samotna, tworzy swój własny mikroświat z udziałem zwierząt i przedmiotów. Przypadek sprawia jednak, że dziewczyna z powodzeniem próbuje swych sił w dziennikarstwie i poznaje dwóch interesujących chłopaków…

Powieść dla młodzieży.

Autor: Adam Molenda

Stron: 144

Cena: 21.70zł

 



Fragment książki

Przy oknie stał… chłopak z plakatu, który miała w pokoju. To nie był już tamten młodzik, lecz dorosły mężczyzna, lecz na pewno on – ciemnoskóry amant z promiennym uśmiechem. Jestem głupia! – zganiła się Julka w myślach i, żeby ukryć zakłopotanie, sięgnęła po minikanapkę z pumpernikla, sera i papryki. Ten człowiek to nie może być oryginał, bo skąd? Tamten wyglądał na Latynosa. I ten też wygląda!
Śniadolicy dążył do nawiązania znajomości i zmniejszał dystans, nie przestając wpatrywać się w Julkę. Zanim umknęła z oczami, zdążyła zauważyć, że odziany był z właściwą południowcom ekstrawagancją. Miał na sobie szafirowy golf, jasnobordową marynarkę i czarne spodnie. Na serdecznym palcu prawej ręki nosił okazały sygnet, przegub lewej dłoni zdobiła złota bransoleta.
– Jesteś z radia Fanga? – zapytał, podchodząc blisko. Głos miał cichy, taki jakiś… koci. Bardzo kojący.
Julka przytaknęła ruchem głowy, speszona obawą, że przeżuwając tartinkę wygląda jak idiotka.
– Skąd pan wie? – zapytała.
To „pan” wynikało z nieśmiałości i było bez sensu, skoro on ją „tykał”. Nie dzieliła ich aż tak duża różnica wieku, żeby nie mogła poufałości odwzajemnić. Straciła zwykłą pewność siebie, gdyż wywarł na niej wrażenie. Był wybitnie przystojny i w dodatku… zagadkowy, zważywszy na plakatowy wizerunek.
– Jestem Edmund. I mówmy sobie po imieniu – zaproponował. Opuścił rękę wzdłuż ciała i lekko pochylony czekał, aż dziewczyna poda mu swoją. Zrobiła to, a wówczas staroświecko, z wdziękiem hiszpańskiego hidalgo, musnął ustami jej dłoń.

Zapytaj o szczegóły: